BARF – czego potrzebujemy?

Wiele osób będących na etapie hodowania wyrzutów sumienia w związku z karmieniem zwierzaków granulatem, wzbrania się przed przejściem na BARF w obawie przed tym, że nie mają wszystkich niezbędnych do BARFowania sprzętów i składników diety. Mam nadzieję, że ten wpis oswoi trochę BARFa i osoby te uwierzą, że wcale nie tak trudno jest zacząć – a jak już się zacznie, to reszta idzie już jak z górki.

A zatem, czego potrzebujemy?

Mięso

To oczywiste, że podstawą BARFa jest mięso i od tego przygotowując się do nowej diety powinniśmy zacząć. Zanim jeszcze zgromadzimy resztę składników, możemy zacząć podawać kotu różne rodzaje surowego mięsa, by przyzwyczaić go do ich smaku.

Wielu z nas na początku zaczyna od dostępnego na co dzień mięsa sklepowego, i nie ma w tym niczego dziwnego ani niewłaściwego – wszak od czegoś zacząć trzeba. Pamiętać należy, by kupować mięso z ludzkiego punktu widzenia… brzydkie. Chodzi o mięso ze skórą, poprzerastane tłuszczem, ścięgnami. Szerokim łukiem omijamy eleganckie, chudziutkie polędwiczki wołowe czy piersi z kurczaka.

Kupując, nie bójmy się pytać. Powiedzmy sobie szczerze – jakie jest prawdopodobieństwo, że trafimy za ladą człowieka, który nienawidzi zwierząt? Prawda jest taka, że większość ludzi darzy sympatią zwierzaki i chętnie pomoże nam w zaopatrzeniu się w interesujące nas mięsne elementy dla naszych mruczków. Niejednokrotnie choć w chłodziarce stoiska mięsnego nie uraczymy niczego, co nadawałoby się do BARFa, to gdy zapytamy okaże się, że jak najbardziej istnieje możliwość zamówienia interesujących nas elementów tuszy i podrobów.

Gdy już nabędziemy wprawy w kupowaniu i pytaniu, warto rozszerzyć zakres poszukiwań do mniejszych, mięsnych sklepików i mięsnych stoisk na targach. Szczególnie powinny interesować nas miejsca, gdzie na miejscu rozbierane są całe tusze – tam najprawdopodobniej uda nam się zaopatrzyć w apetyczne (z punktu widzenia kota) i atrakcyjne (względem naszej kieszeni) ścinki.

Jak już pewnie każdy zdążył się zorientować – w BARFie należy przyjąć koniec języka za przewodnika. Nawet jeśli na początku łapiemy się za głowę, nie mając pojęcia, gdzie szukać mięsa, szybko przekonamy się, że gdy odważymy się zapytać o mięso w kilku miejscach, zanim się obejrzymy, będziemy budować szybko rozrastającą się siatkę potencjalnych źródeł zdrowych, ciekawych mięs.

My zaczynaliśmy jak większość BARFerów – od sklepowego kurczaka i wołowiny. Zanim się obejrzeliśmy, w ciągu pierwszego roku naszego BARFowania, koty zaczęły na co dzień raczyć się strusiem, przepiórkami, królikami, kaczkami, gęsiami… a lista ciekawych, niedrogich i łatwo dostępnych dostępnych dla nas mięs ciągle rośnie.

Suplementy

Podczas gdy nasza siatka mięsnych kontaktów rośnie, a nasz kot stopniowo przyzwyczaja się do smaku nowego jedzenia, możemy zacząć gromadzić suplementy. Chodzi tutaj o naturalne preparaty, które pomogą nam przeobrazić zakupione przez nas produkty mięsne w mysz – to znaczy sprawią, że posiłek pod względem wartości odżywczych będzie jak najbardziej do składu takiej myszy zbliżony.

Absolutnym must-have jest w BARFie tauryna, która jest kotu do życia niezbędnie potrzebna i której niczym nie da się zastąpić. Ona jako pierwsza powinna trafić do naszego zestawu suplementów.

W dalszej kolejności powinniśmy rozejrzeć się za suplementem wapnia. Najłatwiej dostępnym jego źródłem są skorupki jaj. Skorupki surowych jaj należy umyć, obrać z błonek i pozostawić do wyschnięcia, a następnie zmielić w maszynce do mielenia kawy lub moździerzu. Jeśli nie mamy zapału do takich robótek lub niezbędnych do tego narzędzi, możemy oczywiście kupić w sklepie internetowym już gotową mączkę ze skorupek, lub rozejrzeć się za innymi suplementami wapnia, np wapnem z alg lub cytrynianem wapnia.

Niemniej ważna jest suplementacja sodu i chloru. W tym pomoże nam sól. Warto jednak postarać się, by nie była to chemicznie jodowana sól kuchenna, należy rozejrzeć się raczej za solą himalajską, solą kamienną lub solą morską. Zwróćmy jednak uwagę, by w żadnym wypadku nie była to sól jodowana.

Kolejną ważną kwestią jest suplementacja witamin z grupy B – mieszankę o witaminy te możemy uzupełnić w prosty sposób, zaopatrując się w drożdże browarnicze. Należy mieć na uwadze, że absolutnie nie chodzi tu o drożdże kuchenne. Drożdże browarnicze z łatwością nabędziemy w internetowych sklepach zoologicznych.

Nie należy zapominać o suplementacji jodu – ten pierwiastek dostarczamy za pomocą mączki z alg.

Oczywistym jest, że w sklepowe mięso nie jest tak bogate w krew jak cała tuszka myszy zjadana przez kota, niezbędne jest więc wzbogacenie naszego BARFa o żelazo. Doskonałymi jego suplementami są świeża krewsuszona hemoglobina lub preparat Fortan Fortain. Kupując suszoną krew do wyrobów gastronomicznych upewnijmy się, że jest to czysta krew, pozbawiona przypraw i konserwantów.

Dla pełnego zbilansowania naszych mieszanek potrzebować będziemy jeszcze suplementów witamin: E i D. Naturalną witaminę E bez trudu znajdziemy w aptekach pod nazwą Tokovit E100 lub Tokovit E200.

Również witaminę D możemy dostać w aptece w wygodnych kapsułkach. Możemy jednak także zaopatrzyć się w Olej z dzikiego łososia Grizzly. Jest on bogatym źródłem naturalnej witaminy D, a jednocześnie stanowić będzie suplement kwasów tłuszczowych Omega-3. Jeśli zdecydujemy się na zakup witaminy D w kapsułkach, należy sięgnąć dodatkowo po olej z łososia, który już tej witaminy nie zawiera.

Są jeszcze dwa produkty, które w pewnym sensie stanowią w BARFie rolę suplementu. Wątroba jest w BARFie suplementem witaminy A i należy starannie odmierzać jej ilość. Żółtka jaj stanowią bombę witaminową, z której warto korzystać przygotowując mieszankę – dajemy średnio po jednym żółtku na każdy kilogram mięsa.

Gdzie kupić suplementy?

Większość suplementów można bez problemu, wygodnie nabyć w sklepach internetowych, np ModernPet.

Za mniejszymi ilościami suplementów możemy rozejrzeć się w Karmiku Barfnego Świata.

Kalkulatory

No dobrze – mamy już mięso i suplementy, ale co dalej? Trzeba z tego wszystkiego jakoś ukręcić BARFa… tylko jak?

Nie wstydźmy się zaczynać naszą BARFną przygodę korzystając z już gotowych przepisów. Stosując je, zwłaszcza naprzemiennie, na pewno nie wyrządzimy krzywdy naszym podopiecznym, a w międzyczasie na spokojnie możemy zagłębić się w BARFne kalkulatory i spróbować sił w tworzeniu własnych receptur.

Moim zdaniem, najprostszym w obsłudze kalkulatorem jest Kalkulator forum Barfny Świat. Aby uzyskać do niego dostęp, należy zarejestrować się na forum, a następnie napisać do użytkownika Hebe prywatną wiadomość z prośbą o dostęp do kalkulatora. Po uiszczeniu drobnej opłaty na rzecz bezdomnych zwierząt, wejdziemy w posiadanie Kalkulatora.

Oczywiście, nie jest to jedyny dostępny Kalkulator BARFa, jednak do obsługi większości pozostałych z nich, przyda się nam choćby podstawowa znajomość języka niemieckiego. Oto kilka przykładów:

Pristine

Vuwi

Judy’s

Dubarfst (3€)

Obsługa Kalkulatorów i zasady komponowania przepisów to temat na osobny artykuł, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by w międzyczasie popróbować swoich sił w układaniu przykładowych mieszanek. Z doświadczenia wiem, że najłatwiej jest uczyć się na własnych błędach – to jest podsyłając przepis, który wydaje nam się zadowalający, bardziej doświadczonemu BARFerowi do sprawdzenia. Ja również chętnie sprawdzam przygotowane przez początkujących przepisy i wyjaśniam, co ewentualnie należałoby poprawić i dlaczego – w razie czego zapraszam do kontaktu.

Podstawowe narzędzia

Wiele osób myśli, że aby zacząć BARFować, już na początku konieczne jest zaopatrzenie się w zaawansowany sprzęt. Nic bardziej mylnego. Na początek wystarczą nam: ostry nóż, deska do krojenia, waga z dokładnością do 1g i trochę miejsca w domowej zamrażarce.

Sprzęt dla zaawansowanych

Z czasem, w miarę naszych chęci i możliwości, możemy zaopatrywać się w kolejne narzędzia, które nie są wprawdzie niezbędne, ale znacząco ułatwiają BARFowanie.

Elementem BARFa, o którym nie wspominałam do tej pory, są kości. Nie są one co prawda absolutnie niezbędnym składnikiem diety, ale są jednak naturalnym i wartościowym elementem tuszy całych zwierząt i nawet jeśli zrezygnujemy z nich dla ułatwienia na początku naszego BARFowania, to warto wrócić do tematu, gdy już poczujemy się pewniej w zarządzaniu nową dietą.

Jeśli mamy szczęście i nasz kot ze smakiem pałaszuje całe podane mu przez nas kostki – to świetnie! Taką kostkę ujmujemy po prostu w przepis przy jego sporządzaniu i jedyne o co musimy się martwić, to by nie zapomnieć o tym, żeby ją kotu podać. Jeśli jednak nasz kot nie jest fanem gryzienia, przyda nam się maszynka do mielenia. Maszynka umożliwi nam nie tylko mielenie kości, ale i podawanie kotu mieszanki o konsystencji mielonki, jeśli zajdzie taka potrzeba. Oczywiście, jeśli nie jest to niezbędne, to nie jest to też konieczne! Jeśli kot lubi gryźć – pozwólmy mu na to.

Niezaprzeczalną zaletą BARFnej mielonki jest jednak to, że można bardzo dokładnie rozprowadzić w niej suplementy i przemycić za jej pomocą spore ilości wody. Jeśli nie dysponujemy maszynką do mielenia mięsa, a chcemy skorzystać z takiego rozwiązania, część łatwych do rozdrobnienia elementów tuszy (jak np wątroba, nerki, serca, żołądki, czyste mięśnie bez tłuszczu i ścięgien uprzednio pokrojone na mniejsze kawałki) wymieszanych z suplementami, możemy potraktować blenderem z dobrze naostrzonymi nożykami. Powstałą papkę wystarczy wymieszać z resztą pokrojonego mięsa.

Tak jak wcześniej wspomniałam, mączkę ze skorupek jaj z powodzeniem można kupić w wyżej wymienionych sklepach internetowych, lub zastąpić innymi suplementami wapnia. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, my produkować ją w domu – do tego będzie nam potrzebny młynek do kawy lub moździerz.

Abyśmy czuli się pewnie, warto zaopatrzyć się też z czasem w wagę jubilerską- taka waga to wydatek rzędu kilku złotych, a pozwoli nam odmierzyć suplementy z dokładnością do 0,01g.

BARF w wersji hard

Czasem (często?) nasza BARFna przygoda, choć zaczyna się niewinnie, przeobraża nas w BARFnych pasjonatów. Nie wyjdziemy ze sklepu bez zahaczenia o stoisko z mięsem, a gdy już znajdziemy coś “ciekawego”, to choćbyśmy mieli wprowadzić się do zamrażarki sąsiadów, bo nasza pęka w szwach – i tak to kupimy, bo grzechem byłoby nie skorzystać z okazji. Z czasem przekonujemy się, że im więcej kupujemy jednorazowo – tym taniej wychodzi… A im więcej mieszanki zrobimy jednorazowo, tym więcej mamy czasu na obmyślenie kolejnej. Zwłaszcza przy większej ilości zwierzaków, z czasem możemy stwierdzić, że przydałaby się nam osobna zamrażarka. Wielu ludzi z powodzeniem BARFuje oczywiście latami bez takiego luksusu – szczerze mówiąc, jako szczęśliwa posiadaczka osobnej zamrażarki przyznaję się otwarcie, że w BARFie jest ona nie tyle niezbędnym narzędziem, co fanaberią, bez której z powodzeniem można się obejść, ale która w bardzo wygodny sposób ułatwia moje BARFne życie.

A na koniec… może nam się przydać BARFny weterynarz. Takiego znaleźć trudno, ale bez obaw – czasu mamy dużo. Koty na BARFie swoich lekarzy odwiedzają rzadko – zwykle tylko przy okazji szczepień i badań kontrolnych.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s