Twój kot kupowałby myszki

Co powinien jeść Twój kot?

To pytanie, z którym każdy opiekun mruczącego czworonoga miał okazję się kiedyś zmierzyć. W poszukiwaniu odpowiedzi błądzimy zwykle wśród półek uginających się od kolorowych etykiet lub toniemy w gąszczu witryn internetowych pełnych sprzecznych opinii – wszak żywienie kocich towarzyszy dnia codziennego to temat, na którym skruszono niejedną kopię.

Oszołomieni argumentami każdej ze stron zapominamy jak banalna okazuje się odpowiedź na to pytanie.

Otóż…

TWÓJ KOT POWINIEN JEŚĆ MYSZY.

Reakcje, z jakimi spotykam się w odzewie na to proste stwierdzenie, bywają skrajnie różne. Od podejrzliwości, przez zaintrygowanie, po zupełną histerię.

Niezależnie od uczuć, jakie wzbudza w Tobie myśl o Twoim puchatym mruczku pałaszującym gryzonia, zanim staniesz do walki o niepokalaną moralność swojego pupila, uzbroiwszy się w argumenty o tysiącach lat ewolucji, które dzielą Mruczusia od jego krwiożerczego przodka i przystosowały go do pałaszowania zbożowych ciasteczek, polecam pochylić się nad dziejami kota u boku człowieka i pozwolić sobie na chwilę zadumy nad powyższym problemem.

Faktem jest, że od momentu w którym skrzyżowały się drogi kota i człowieka minęły tysiące lat, ale nie zapominajmy jednak z jakiego powodu człowiek zapewniał kotu schronienie jeszcze do niedawna – bynajmniej nie po to, by chwalić się na salonach upasionymi zbożem aryskotratami. Przez niemal całą swoją karierę u boku człowieka koty chroniły przed szkodnikami nasze cenne zasoby, w tym zboża. A zatem – żywiły się myszami.

Dopiero w drugiej połowie XIX wieku powstały pierwsze komercyjne karmy dla psów, rozpoczynające nowy trend w żywieniu zwierząt domowych. Na szczęście w diecie kotów górowało wówczas jeszcze mięso (z dodatkiem ryb), a nawet powstawały firmy, które takie mięso (okrawki) dla psów i kotów jako karmę sprzedawały – np Cat’s Meat Men. W schyłkowych latach XIX wieku firma Spratt’s wyprodukowała pierwsze zbożowe ciasteczka dla kotów i choć nie od razu cieszyły się one popularnością, to jednak de facto dopiero wtedy rozpoczęła się kariera zbóż w diecie kota.

Warto zastanowić się nad powyższym i uświadomić sobie proporcje omawianych problemów, które często dziś oglądane są w krzywym zwierciadle. To nie jest tak, że karmienie kotów mięsem i odejście od zbóż to moda ostatnich lat. Koty jedzące mięso u boku człowieka to prawie 10 tysięcy lat naszej wspólnej historii, zaś jedzenie przez koty zbóż, to przestarzała moda zapoczątkowana 100-200 lat temu, od której najwyższy czas się odżegnać.

Jak? Wracając do źródła.

Model żywienia polegający na podawaniu naszym pupilom całych zwierząt jest odmianą BARFa (Biologically Appropriate Raw Food – biologicznie adekwatne surowe pożywienie) i nazywany jest WHOLE PREY (ang.: cała zdobycz). W ten sposób żywione są takie zwierzęta domowe jak jaszczurki i węże, a coraz częściej również psy i wreszcie – koty.

W przypadku kotów whole prey polega na serwowaniu kotu tego, co zdoła on upolować i zjeść w naturze – są to głównie gryzonie, młode zajęczaki, drobne ptactwo. „Ofiary” podajemy kotu w całości – nie skrwawione, z sierścią/piórami i wszystkimi wnętrznościami.

Pamiętać należy o różnorodności. Warto dążyć do ujęcia w jadłospisie kota możliwie jak najszerszego wachlarza gatunków  – najłatwiej dostępne będą myszy, mastomyszy, szczury, króliki, przepiórki, gołębie. Dobrze jest podawać ofiary na różnych etapach rozwoju – od osesków/piskląt, przez podrostki, po dorosłe osobniki.

Jako urozmaicenie w diecie mogą pojawić się jaja (pochodzące również od możliwie różnych gatunków ptaków), sporadycznie ryby i owady.

Mięso, którymi karmimy nasze koty – jak w każdym innym przypadku – powinno pochodzić z pewnego źródła. Zaopatrywać się możemy w sklepach terrarystycznych oraz u właścicieli gadów prowadzących własne hodowle zwierząt karmowych, gdzie nabędziemy humanitarnie uśmiercone, zamrożone gryzonie. Ptactwa należy szukać w dedykowanych danym gatunkom wylęgarniach. Ze względu na sposób hodowli zwierząt karmowych nie należy zapominać o dodatkowej suplementacji kwasów omega 3 (np. za pomocą oleju z łososia lub mączki z kryla) i witaminy E, których w mięsie zwierząt żyjących w niewoli zazwyczaj brakuje.

DSC_3010.jpg

Advertisements