Kot = domowy

Wciąż wielu ludzi uważa, że kot powinien zażywać wolności, aby być w pełni szczęśliwym, a trzymając go w domu pozbawia się go ważnego elementu jego naturalnego życia. Nie możemy się z takim poglądem zgodzić. Kot jest zwierzęciem domowym i tak właśnie powinien być traktowany. Musimy być odpowiedzialni za to, co oswoiliśmy – od początku do końca. Nauczyliśmy koty żyć pod naszą opieką i zdawać się na naszą łaskę i niełaskę – więc teraz musimy im tą opiekę zapewnić. Kot domowy może żyć nawet 20 lat, ale tylko, jeśli zapewnimy mu odpowiednie warunki i ustrzeżemy przed niebezpieczeństwami świata zewnętrznego. Psy, podobnie jak koty, żyły kiedyś na wolności – ale dziś już nikt nie uważa, że psy powinno puszczać się samopas, bo potrzebują „wolności”. Za to błąkający się samotnie kot wciąż jest codziennym widokiem. Nie powinno tak być. Niektóre koty, podobnie jak psy, mogą potrzebować wzmożonego ruchu i świeżego powietrza, ale można zapewnić im go w bezpieczny sposób – spacerując z kotem na szelkach, wypuszczając na zabezpieczony balkon, budując wolierę czy zabezpieczając ogród. Jest wiele sposobów na to, by wychodząc naprzeciw potrzebom zwierząt, jednocześnie nie narażać ich na ból, cierpienie i śmierć.

Aby uświadomić sobie na co narażamy kota wypuszczając go z domu bez opieki, musimy dać sobie sprawę z czyhających na niego niebezpieczeństw.

Wypadki komunikacyjne. Wątpię, by wśród czytelników znalazła się choć jedna osoba, która nigdy nie widziała leżącego przy drodze martwego kota. Ja widywałam je wszędzie, nie tylko na miejskich, gęsto uczęszczanych drogach, ale i na wsi, na drogach, gdzie ruch jest niewielki. Smutna prawda jest taka, że przy starciu z samochodem kot nie ma wielkich szans na przeżycie. Zwykle nawet nie ma szans, by uciec – gdy do spotkania z samochodem dochodzi po zmroku, światło reflektorów zazwyczaj całkowicie oślepia kota i ten, zdezorientowany, najczęściej staje jak wryty, czekając na nieuchronnie zbliżającą się śmierć. Choć prawnym (Ustawa o ochronie praw zwierząt, Art. 25) i moralnym obowiązkiem każdego człowieka jest udzielenie pomocy zwierzęciu potrąconym w wypadku, niestety w przypadku kotów najprawdopodobniej ta pomoc nie zostanie udzielona. Kot albo zginie na miejscu, albo wskutek odniesionych obrażeń będzie umierał powoli i w wielkim cierpieniu.

Pogryzienia. Choć bezpańskie psy spotyka się coraz rzadziej, to te mające właścicieli są wciąż czasem wyprowadzane bez smyczy i kagańca – w miastach istnieje takie zagrożenie zwłaszcza w okolicach parków. Wiele psów jest wciąż szczutych na koty, a nie one są jedynym źródłem pogryzień. Zarówno na wsi, jak i w mieście, pożywienia szukają dzikie zwierzęta, takie jak lisy, kuny, łasice, dziki i inne – starcie z nimi może skończyć się nie tylko obrażeniami fizycznymi, mogą one zarazić kota chorobami, takimi jak wścieklizna. Nie można nie wspomnieć o innych kotach – w utarczkach z przedstawicielami swojego gatunku nasz kot ma największe szanse na wyjście bez zagrażających życiu obrażeń, ale to właśnie od innych kotów może zarazić się największą ilością zagrażających życiu chorób.

Choroby. Wypuszczając kota samopas nie mamy żadnej kontroli nad tym, z jakimi przedstawicielami swojego gatunku ma styczność. Mogą to być równie dobrze koty zadbane i zdrowe, jak i koty wolnożyjące lub dzikie, będące nosicielami śmiertelnych chorób. Regularne szczepienia chronią nasze koty przed zarażeniem wścieklizną, kocim katarem, panleukopemią i kaliciwirozą. Są jednak choroby, niestety najczęściej nieuleczalne, przed którymi nie uchronimy naszych mruczków mających kontakt z chorymi przedstawicielami swojego gatunku. Do takich chorób należą: białaczka kotów, zakaźne zapalenie otrzewnej, wirus nabytego niedoboru immunologicznego, zakażenie kocim wirusem syncytialnym, ropne zapalenie nerek, leptospiroza i wiele, wiele innych. Dodatkowo, gdy kot jest wychodzący, wielu niepokojących symptomów rozwijającej się choroby możemy po prostu nie zauważyć (biegunka, wymioty, brak apetytu, apatia) i nawet w przypadku chorób uleczalnych, pomoc może przyjść po prostu za późno.

Pasożyty. Oprócz zwiększonego ryzyka wystąpienia chorób zakaźnych, koty wychodzące są również bardziej narażone na wystąpienie pasożytów wewnętrznych (tasiemce, glistnice, toksoplazmoza, sarkosporydioza, opistorchoza, ancylostomoatoza, włosogłówczyca, giardioza i inne) i zewnętrznych (świerzb, pchły, wszy, kleszcze, cheyletielloza i inne). Większość tych pasożytów jest niebezpieczna nie tylko dla kotów i innych zwierząt domowych, ale i dla ludzi. Najczęstszą drogą zakażenia pasożytami są: spożycie zarażonych ssaków lub ryb, wypicie zanieczyszczonej wody, kontakt bezpośredni z zarażonym zwierzęciem, kontakt z zakażonymi przedmiotami lub przebywanie w skażonym środowisku – przed żadną z tych okoliczności nie jesteśmy w stanie ustrzec kota wychodzącego.

Zatrucia. Kot wychodzący na zewnątrz może mieć styczność z niezliczoną ilością trujących substancji. Należą do nich: pochodne ropy naftowej, rozpuszczalniki, zmywacz do smaru, kreozot i smoła, płyn do chłodnic (niektóre koty uwielbiają jego smak), środki czyszczące i leki wyrzucane do śmieci, w których kot może szukać pożywienia, niektóre produkty żywnościowe (takie jak czekolada), środki grzybobójcze, chwastobójcze i owadobójcze, trutki na ślimaki i gryzonie. Do listy potencjalnych źródeł zatruć dopisać należy również rośliny ogrodowe i dziko rosnące, oraz grzyby. Podstawowymi objawami zatrucia są częste wymioty (również krwiste), ślinotok i spieniony pysk, zachowanie wskazujące na ból brzucha, apatia, drżenie ciała i nieskoordynowane ruchy – wiele z nich łatwo przeoczyć u kota wychodzącego, a w przypadku odwracania skutków zatruć niezwykle ważna jest szybka reakcja.

Okrutni ludzie. To temat rzeka, a ludzkie okrucieństwo nie zna granic. Doniesienia o okrucieństwie człowieka wobec zwierząt zalewają media – nie mamy żadnej gwarancji, że na takiego człowieka nie trafi akurat nasz wychodzący kot.

Życzliwi ludzie. Na nasze szczęście i nieszczęście oprócz ludzi okrutnych, są także ludzie życzliwi. Taki człowiek spotykając na swojej drodze kota, może pomyśleć, że jest to kot bezdomny i przyjąć go pod swój dach lub oddać do schroniska. Zdarza się, że kot wychodzący ma kilka domów – do kilku rodzin przychodzi na posiłek i odpoczynek. Gdy jedna z rodzin zdecyduje się przeprowadzić, może zabrać ze sobą swojego (naszego) kota.

Wywiezienia. Koty mogą zostać wywiezione celowo (tak jak w przykładzie przytoczonym w poprzednim punkcie), ale i nieopatrznie, np. gdy skryją się przed chłodem albo niebezpieczeństwem w samochodzie dostawczym. Na podobnej zasadzie mogą zostać zamknięte przez przypadek w piwnicy, garażu, magazynie lub innym pomieszczeniu, gdzie mogą cierpieć głód i pragnienie. Zamknięcie w niektórych pomieszczeniach niesie ze sobą dodatkowo ryzyko zatruć, np. ulatniającym się tlenkiem węgla.

Kot, podobnie jak inne udomowione zwierzęta, wszystko czego potrzebuje, może znaleźć w bezpiecznym domu, u boku opiekuna chroniącego go przed niebezpieczeństwami. Potrzeby kota z powodzeniem można zaspokajać adaptując odpowiednio otoczenie – stawiając wysokie drapaki, zawieszając półki, po których kot będzie się wspinał, udostępniając zasiatkowane okno, balkon lub taras, wypuszczając do wybudowanej w ogrodzie woliery lub do ogrodu, uprzednio odpowiednio zabezpieczonego. Wiele kotów chętnie spaceruje na smyczy. Do tego wszystkiego trzeba jednak chęci, czasu i energii – innymi słowy trzeba zdać sobie sprawę z obowiązku, jaki na siebie wzięliśmy i po prostu zająć się swoim kotem, nie myśląc o tym, że o wiele łatwiej byłoby po prostu otworzyć drzwi.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s