Ariena

W nowym domu nosi imię: Antosia

169

Galeria zdjęć

koteczka

seal tortie

mieszka w Krakowie

nowinki z jej życia można śledzić na forum Ragdollowo

Waga: 5,5kg

18 sierpnia 2014 roku, kiedy to Tula zdecydowała się wydać na świat swój pierwszy miot, na trzecie z kociątek nie przyszło nam czekać długo. Zaraz za Atanim wyszło jego łożysko, a tuż za nim już pędził na świat kolejny kociak – tym razem dziewczynka. Urodziła się o 20:22, główką do przodu. To bardzo energiczna panienka, która od początku miała wiele do powiedzenia. Ta mała kluska co chwilę awanturowała się o cycucha, ale gdy ją do jakiegoś przystawiałam, wypluwała go i szukała własnego. Najbardziej smakowały jej cycuchy już zajęte – masę energii poświęcała na przeganianie rodzeństwa od “upatrzonego” sutka – krzycząc, rzucając się, a nawet okładając inne kociaki łapkami. Jedno trzeba jej było przyznać – zwykle batalię o mleko wygrywała, a gdy już odnosiła zwycięstwo, to dumna z siebie uwiesza się na cycuszku i ssała bez opamiętania… w końcu musiała mieć dużo sił – prędko wszak znajdowała się okazja, by wszcząć nową awanturę. Koteczka bez dwóch zdań już w pierwszej dobie życia zapracowała sobie na imię Ognistego Ducha – nazwaliśmy ją Ariena. W Tolkienowskim świecie Ariena przewodziła słońcu wyznaczając rytm dnia i nocy. Naszą dobą również kierowała wola Arieny – gdy z porodówki wydobywały się donośne piski, wiedzieliśmy, że kociaki rozpoczynają kolejny posiłek.

Ariena szybko utorowała sobie drogę do największego kociaka w miocie i bardzo wcześnie zapowiadała się na kociątko o pięknej budowie. Ta puszysta kuleczka przypominała bardziej małego niedźwiadka niż kota. Jej charakter był nie mniej urzekający. To mała śmieszka, która nie przepuściła żadnej okazji do zabawy – z równym zaangażowaniem zaczepiała swojego wzrostu rodzeństwo, jak i ogromną wówczas z perspektywy kociątek, mamę.

Koteczka wraz z kolejnymi tygodniami rozwijała się bardzo intensywnie, ale jej charakter i nastawienie do świata pozostawały bez zmian. Pozostała bardzo rezolutną i zabawową panienką, ogromną część swojego czasu spędzającą na gonitwach z rodzeństwem i nie przepuszczającą żadnej okazji, by poganiać za wędką, porzucać myszką czy pohasać w szeleszczącym tunelu. To przesympatyczny kłębuszek mruczącego, mięciutkiego futerka, z którym nie można się było nudzić. Żywe srebro, któremu ciągle wpadały do głowy pomysły na nowe psoty. Każde miejsce było dobre na zabawę, a każdy przedmiot – znakomitą zabawką.

Niezbywalną, integralną częścią dnia codziennego były oczywiście także zawsze mile widziane pieszczoty. Ale nie byle jakie pieszczoty! Ariena, podobnie jak Tula, uwielbiała “tarmoszenie” po boczkach. Żadne tam delikatne gładzenie czy stonowane drapanie… dopiero trzęsące kotem na wszystkie strony tarmoszenie boczków sprawiało, że pełen zadowolenia traktorek wchodził na najwyższe obroty.

Jako jedyny colorpoincik w miocie, wyglądem odznaczała się od reszty rodzeństwa na tyle, że bez trudu odróżniali ją od innych kociątek nawet nasi mało prokoci goście. Trzy z jej łapek od początku były czarne, a jedna ruda. Z wielkim zainteresowaniem obserwowaliśmy rozwój jej kolorów – na jej futerku stopniowo malowały się coraz to nowe beżowe ciapusie, które obecnie powolutku barwią się na rudo. Do tego wygląd Arieny urozmaica zabawna, dwukolorowa bródka i rudawy, “oszukany” blaze między oczami. Z wielkim zainteresowaniem oczekuję dalszych efektów wybarwiania się jej futerka.

Z tak artystycznymi malunkami na futrze, Ariena trafiła do idealnej rodziny – zamieszkała w Krakowie, u malarki, Katarzyny Bilskiej, wraz z Ragdollką Dalią.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s