Anarion

W nowym domu nosi imię: Ani


167

Galeria zdjęć

kocurek

seal mitted lynx

w nowym domu

Waga: 7,1kg

Ani, choć rodził się jako ostatni, pojawił się na świecie błyskawicznie. Podczas gdy ja – wiedząc, że poród zmierza ku końcowi – obmywałam Tuli pupę po Ardzie, usłyszałam cichutkie plum! i nagle w mojej dłoni zmaterializowało się ostatnie kocię. Stało się to 12 minut po poprzednim maleństwie. Ostatnie kociątko czaiło się w drogach rodnych tuż za przedostatnim i zostało błyskawicznie wypchnięte jednym, niezbyt mocnym skurczem. Był to chłopczyk – jego błony płodowe pękły zanim wyszedł na świat, a że witał nas główką, bardzo martwiłam się, że zachłysnął się płynem – jego nosek i pyszczek były zalane. Moje przerażenie potęgował fakt, że kociak nie ruszał się i nie wydawał żadnych dźwięków. Bez namysłu dałam mu kilka “odsysających” buziaków – miałam w pogotowiu gruszki, którymi dla pewności delikatnie odsysałam poprzednie kociątka, ale w przypadku tego ostatniego nie wahałam się ani sekundy i odessałam go metodą usta-usta. W międzyczasie Tula mocno pobudzała go do życia wylizując, a ja pomagałam jej, wycierając malucha energicznie flanelową pieluchą. Przeżyłyśmy prawdziwe chwile grozy, ale po kilku chwilach kociak zmarszczył nosek, cmoknął i… wrzasnął, domagając się cycucha i ciepła maminego ciała. Z niesamowitą ulgą patrzyłam, jak energicznie przepycha się między innymi kociętami. I tak mu już zostało – ten najmniejszy kocurek miał tyle pary, że bez trudu dorównywał żywiołowej Arienie. Ciągle się rozpychał, podkradał cycuchy rodzeństwu i wszczynał z siostrą karczemne awantury. Jak bym nie ułożyła kociaków – jakimś cudem ten ostatni Rumcajs i Ariena zawsze w mgnieniu oka się odnajdywały i biły o tego samego cyca, wrzeszcząc przy tym wniebogłosy. Oczywiście zawsze musiał być to cycuszek już oblegany przez jakieś inne kocię – inaczej nie byłoby zabawy. W związku z okolicznościami w jakich przyszedł na świat, kocurek nazwany został na cześć Dunadana, któremu udało się uciec z tonącego Numenoru – Anarion.

Bardzo szybko Ani dał się nam poznać jako urzekający kociak z fantastycznym, ragdollowym zwisem. Od pierwszych dni życia ufał człowiekowi bezgranicznie i był w naszych rękach prawdziwą szmacianą lalką. Gdyby nie donośne mruczenie, tuląc tego misiaka, można było naprawdę pomylić go z zabawką. To również niesamowicie rezolutny kociak. Jako pierwszy z gromadki już wieku czterech tygodni zaczął pałaszować mięsne mieszanki BARF równolegle do mleka mamy. Równie szybko co jeść karmę swojej mamy, nauczył się skąd się tą karmę bierze i kto ją podaje – jak tylko orientował się, że miseczka jest pusta, biegł do drzwi kuchni oznajmić nam, że czas na dokładkę. Nic dziwnego, że wkrótce ten najmniejszy i najsłabszy kociak z miotu zaczął przeobrażać się w silnego, pewnego swego kocurka o bardzo fajnej budowie, czego dopełniło idealne rozłożenie koloru.

Jego przenikliwe, mądre spojrzenie i zaskakująca inteligencja sprawiły, że zyskał u nas w domu przezwisko Doktor Kot.

W nowym domu jego imię zostało skrócone do – Ani. Ani mieszka teraz z Państwem Dominiką i Przemkiem, mając do towarzystwa chomiki i nieprzerwanie budzącego fascynację kota po drugiej stronie lustra.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s