Altáriel

W nowym domu nosi imię: Tosia

122

Galeria zdjęć

koteczka

seal tortie mitted lynx

mieszka w Jeleniej Górze

nowinki z jej życia można śledzić na forum Ragdollowo

Waga: 5kg

Pierworodna córeczka naszej Królowej szła na świat nóżkami do przodu i od pierwszych chwil życia postanowiła przypieczętować nazwę naszej hodowli – jak Tolkienowskim elfom, bardzo jej było tęskno wrócić tam, skąd przybyła. Ilekroć Tula wypychała ją lekko skurczem na świat, mała robiła siup! i chowała się z powrotem… myślę, że nie muszę ubierać w słowa strachu, o jaki nas mała księżniczka swoimi harcami przyprawiła. Choć poziom adrenaliny walił o sufit, z moją małą pomocą koteczka około 19:45 17 sierpnia 2014r znalazła się na świecie. Koteczka nie zmieniła jednak zdania na temat swojej obecności po tej stronie brzucha i wciąż usilnie próbowała dostać się w miejsce, z którego do nas przyszła. Zasłużyła sobie tym na imię Altáriel – jedno z imion Galadrieli, która opuściwszy Aman, nigdy nie rozstawała się z pragnieniem powrotu do królestwa Valarów. W ten sposób narodziła się pierwsza Księżniczka LoveLorien… drobna, spokojna Altáriel, jak na królewnę przystało, z gracją ciągnęła upatrzonego cycuszka i nie wdaje się w awantury z resztą rodzeństwa.

Bardzo szybko okazało się, że malutka Altáriel to zdecydowanie najsłodsze z naszych kociątek. Od pierwszych dni życia dała nam się poznać jako bardzo delikatna koteczka o rozczulającym wyrazie pyszczka i anielskim temperamencie. Powoli i z gracją rozwijając się pod czujnym okiem mamy i cioteczki, Altáriel ani myślała przekazywać pałeczkę pierwszeństwa któremuś z kociątek, wciąż okupując podium dla najsłodszego kociaka w miocie. Ten przeuroczy pyszczek po prostu rozbrajał i powalał na łopatki!

Jak tylko kociątka nauczyły się forsować kojec, słodziutką Altariel gościliśmy na kanapie kilka razy dziennie. Zawsze przychodziła na poranne czułości, nie przepuściła też żadnej popołudniowej drzemki. Każda okazja, by wtulić się w śpiącego człowieka to dla tego maleństwa była gra warta świeczki. Równie co tulić, Altariel uwielbiała się bawić. Szalała bez opamiętania z resztą rodzeństwa, ale nie zapominała, że jest damą – nigdy nie wszczynała bójek, a gdy przez przypadek uwikłała się w jakąś, to z gracją unikała konfrontacji.

Jeśli chodzi o jej wygląd, Altariel zapowiadała się na koteczkę o filigranowej budowie, z pięknym, głębokim kolorem oka. Na jednej z tylnych łapek wybarwiły się niepożądane ciemne smużki, ale to ani odrobinę nie ujmuje jej czaru i uroku osobistego. W okolicach 5-6 tygodnia życia przypieczętowała swe imię. Oznacza ono Pannę Ukoronowaną Promiennym Wieńcem – a na jej anielskim czółku rzeczywiście zaczęła wybarwiać się złota aureolka. Wiadomo też już wtedy było, że będzie mogła pochwalić się najdłuższym futerkiem wśród kociąt z tego miotu – filigranowe ciałko powoli gubiło się w zmierzwionej burzy futra słodziutkiej księżniczki. W związku z tym, Atariel w okolicach 7 tygodnia życia wyglądała prześmiesznie. Drobnej budowy jak na Ragdolla ciałko, zdecydowała się zamaskować hodując sobie okrywę włosową na miarę Persa. Wyglądała jak kula zmierzwionego futerka, na którą ktoś nakleił kocią buzię, uszka i granatowe oczka.

Wraz z rozwojem wyglądu, rozwijał się oczywiście też charakter maleństwa. Altariel dała nam się poznać jako mała, puszysta kuleczka miłości, uwielbiająca całuski i głaski. Do tego stopnia, że często podczas głaskania, z tej całej radości padała nagle jak rażona prądem, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Ugniatała i mruczała, a potem zasypiała – koniecznie z człowiekiem u boku. Uwielbiała z mami spać. Jak tylko usiadłam na chwilę – Altariel zaraz materializowała się przy mnie, zapadając w natychmiastową drzemkę. Musiała mnie przy tym oczywiście dotykać. Czymkolwiek – główką, brzuszkiem, pleckami, łapką, ogonkiem – nieważne. Musiała czuć, że jest przy niej człowiek – i wtedy spała spokojnie.

Choć większość kociaków oddawałam w nowe ręce z wielką radością widząc, ile szczęścia wnoszą w nowe domy, to wioząc Altariel do jej przyszłego domu po raz pierwszy ścisnęło mi się serce i poleciało kilka łez. Malutka przytulanka bardzo mnie przyzwyczaiła do swojej obecności u mojego boku. To szalone dziecię nawet chodziło się kąpać razem ze mną! Cupała sobie wtedy na brzegu wanny i zaczepiała łapką, wołając na buziaki.

Altariel zamieszkała w Zielonej Górze z bardzo sympatyczną rodzinką i Ragdollem Rysiem. Rysiu powitał nową siosrę tak, jakby czekał na nią całe życie. Pierwszy szok minął bardzo szybko i Rysiu zaczął chodzić za małą księżniczką krok w krok wgapiając się w nią jak oczarowany. Chyba się bał, że jak tylko spuści to stworzonko z oka, to czar pryśnie i maleństwo zniknie. Pierwszą noc Altariel – a raczej: Tosia (bo takie imię nadano jej w nowym domku) spędziła u boku swojej nowej mamy i – jakże by inaczej! – Rysia. Rano poznała dzieciaki, które oszalały na jej punkcie. Tosia oczywiście szczodrze rozdaje buziaki i przytulaki całej rodzince, nie zapominając o dbaniu o niesfornych człowieków, których trzeba często i starannie myć! Z Rysiem malutka dogaduje się świetnie, spędzając czas na harcach, zabawach i wspólnym spaniu. Z wielką radością oglądam mmsy i odczytuję wiadomości o życiu mojej pierworodnej kociej wnusi w jej nowej rodzinie.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s