Drapichrusty

O tym, dlaczego drapak jest tak ważnym elementem wystroju kociego wnętrza pisaliśmy tutaj.

Gdy zdecydowaliśmy się zaprosić do naszego życia koty, oczywistym było dla nas, że w naszym domu musi stanąć drapak. Jak wielu początkujących kociarzy myśleliśmy, że robimy złoty interes, zamawiając na allegro tani (150zł) i jak się nam wydawało, ładny, duży i solidny drapak.

1044248_316583075142612_1046153867_n

 

Doświadczeni kociarze na pewno domyślają się, jaki był ciąg dalszy tej opowieści i na pewno nie powstrzymują się nawet przed pełnym politowania dla naszej naiwności uśmieszkiem. Oczywiście, drapak był ładny i solidny tylko przez kilka pierwszych tygodni. Z czasem… Hm, może pomińmy całe to “z czasem” i przejdźmy od razu do dnia dzisiejszego, gdy w kącie naszego salonu stoi rozklekotane, pozaciągane, rozłażące się straszydło, wielokrotnie reperowane i reanimowane.

Sfrustrowani konstrukcją chyboczącą się gdy kot ledwie pomyśli, by choćby koło niej przejść, a mając w perspektywie powiększenie się kociej rodziny o tulinkowe kłębuszki, zdecydowaliśmy się wykosztować na Marzenie Każdego Kociarza (MKK). Płacąc 160zł za absolutnie podstawowy słupek średniej wielkości, wydawało nam się, że płacimy jak za zboże i mogę przysiąść, że robiąc przelew słyszałam, jak węże w naszych kieszeniach z pełnym zaangażowaniem i niewzruszoną powagą dyskutują o zbiorowym samobójstwie.

Kilka dni później MKK było już z nami, i…

Tula jest typowym kotem, który z dystansem podchodzi do nowości. U dziewczyn panuje jednak niepisana zasada, że to Tula najpierw poddaje nowość kontroli jakości, a Aurelka czeka grzecznie, aż starsza koleżanka zaakceptuje nowy nabytek. Tak też było tym razem:

DSC_0124  DSC_0140

Gdy Tula drapak sprawdziła ze wszystkich stron i uznała, że to w gruncie rzeczy nic ciekawego… Przyszła kolej na Aurelkę.

Mamo, mogę?

DSC_0131

A potem… Szaleństwom nie było końca! Do tej pory ulubioną zabawą Aurelki było ściąganie piórek z półeczek wiszących na ścianie. Tego dnia w kółko prosiła, żeby wkładać jej zabawkę na drapak, ściągała – i znów wołała, żebyśmy ją tam położyli. Wspinała się na słupek ze zwinnością wiewiórki i nie mogła nacieszyć nowym nabytkiem. A drapak – ani drgnął!

 

DSC_0142

DSC_0146 DSC_0148 DSC_0149 DSC_0151 DSC_0152 DSC_0154 DSC_0155 DSC_0156 DSC_0158 DSC_0160

https://www.youtube.com/watch?v=_DihQ2066Yg

Jeśli chodzi o podejście do nowości, Aurelka jest zupełnym przeciwieństwem Tuli. Dla niej wszystko co nowe jest nieskończenie ekscytujące, ale dawno nie cieszyła się niczym tak, jak tym drapakiem! Ja też nie mogę się nacieszyć – jest duży, solidny i naprawdę pięknie się prezentuje. Kiedy za niego płaciłam wydawało mi się, że płacę jak za zboże, ale teraz kiedy już u mnie stoi to w porównaniu do jakości mam wrażenie, że kupiłam go za bezcen.

MKK kociarza przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Co więcej… Widzicie to lekko zabarwione szaleństwem spojrzenie Aurelki…? Moje, moje, moje… Nie oddam!

DSC_0139

Jedyne, czego żałuję, to że ów “mały”, “skromny”, “prosty” słupek nie stanął u nas już przed dwoma laty!

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s